niedziela, 13 kwietnia 2014

Moje Ulubione Miejsce w Sewilli: Alkazar.

Słowem wstępu:

Od dwóch miesięcy mieszkam w Sewilli. A raczej - od dwóch miesięcy uciekam przed słońcem, jem oliwki i piję wino. I trochę pracuję. Najbardziej jednak uciekam przed słońcem. Nie byłabym sobą, gdybym przed przyjazdem nie przeczytała o tym miejscu wszystkich możliwych przewodników i nie zrobiła sobie listy miejsc, które chcę zobaczyć. Real Alcazar był na miejscu pierwszym i w moim osobistym rankingu na miejscu pierwszym pozostanie, jako że jest już bez wątpienia Moim Ulubionym Miejscem ever.


Alkazar, a raczej El Real Alcázar de Sevilla, mieści się w samym centrum historycznej/turystycznej części Sewilli, pięć kroków od katedry. Podczas pierwszego miesiąca przechodziłam obok niego codziennie wracając z zajęć hiszpańskiego, a co poniedziałek, korzystając z faktu, że wejście jest za darmo, spędzałam w nim parę godzin. To jedno z nielicznych miejsc, które za każdym razem wzbudza mój zachwyt i które chyba nigdy mi się nie znudzi (a to wcale nie jest takie proste). 


Alkazar to kompleks budynków królewskich - swoją drogą ciągle używanych - wpisany na listę UNESCO w 1987. Miejsce, w którym spotyka się tak wiele epok, kultur i styli architektoniczych, że wydawałoby się że nic nie będzie do siebie pasować. A jednak, nie wiem jakim cudem, wszystko współgra ze sobą i sprawia, że jest to jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie widziałam w swoim życiu. To prawda, nie widziałam tak wiele, ale daję słowo, ciężko będzie je przebić.


Alkazar przechodził z rąk do rąk od samego początku. Zbudowany w X wieku przez Maurów, zarządzany później przez Almorawidów i  Almohadów, w roku 1248 został przejęty przez chrześcijan stając się rezydencją królewską. To tutaj Piotr I stawał się Okrutny, urządzał przyjęcia dla swoich kochanek i jadał pomarańcze, z drzew zasadzonych we wnękach, żeby podczas zrywania owoców nie musiał się schylać (serio). To on postanowił też przebudować Alkazar i to dzięki niemu możemy podziwiać teraz to, co zostało.

Piotr I bawiąc się w architekta postanowił urządzić swój pałac w stylu mudejar, przewożąc fragmenty islamskich budynków, wykładając komnaty płytkami (każda komnata to inny wzór płytek !) i ozdabiając wszystko złotem (ciśnie mi się na usta, przepraszam: kto bogatemu zabroni?). To on kazał zbudować podziemny basen dla swojej ukochanej Marii, który był schronieniem podczas 50cio stopniowych upałów, a także wyrazem miłości - Maria de Padilla była tylko jego kochanką i czasem bywała zazdrosna o jego żony. No cóż.


Ale to wszystko nic. O ile sam budynek jest przepiękny, tak jego Ogrody, to po prostu cud nad cudami. To właśnie tutaj uwielbiam przychodzić i za każdym razem odkrywam nowe miejsca, chociaż zdawać by się mogło, że już więcej do odkrycia nie ma. Ogrody Alkazaru to jedne z największych ogrodów średniowiecznych w Europie. Jest trochę jak w raju - cyprysy, fontanny, baseny, labirynt, drzewa pomarańczowe i palmy. No kurczę..

Zostawiam Was ze zdjęciami i uciekam na taras trochę się poopalać (jeśli ktoś po powrocie do Polski powie mi - "Byłaś w Hiszpanii? w ogóle się nie opaliłaś" to chyba sobię strzelę w łeb).

.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz