Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się (a każdy na pewno się kiedyś zastanawiał) gdzie może znajdować się największa na świecie drewniania konstrukcja to Wam powiem: w samym centrum Sewilli.
Metropol Parasol zaprojektowany przez niemieckiego architekta Jurgena Mayera został zbudowany w 2011 w miejscu dawnego obskurnego (podobno) parku samochodowego. Mieszkańcy Sewilli nazywają go Grzybami (las Setas) i nie są z niego specjalnie zadowoleni. O ile nazwę Grzyby całkiem rozumiem, tak niechęci do nich - nie za bardzo. Ja osobiście uwielbiam to miejsce, tak inne od secesyjnej i barokowej architektury, białych domów i czerwonych dachów.


W podziemiach budynku znajdziemy muzeum archeologiczne, na około niego bary i sklepy, a na szczycie - restaurację i taras widokowy. Wstyd się przyznać, ale uwielbiam tarasy widokowe - to moje ulubione atrakcje turystyczne. O ile widok z Metropol Parasol ten nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia (o wiele lepszy punkt znajduje się na wieży w Katedrze) tak sam punkt widokowy jest niesamowity.

Cały Parasol jest pokręcony i ogólnie sprawia wrażenie, jakby nie miał sensu. Pewnie dlatego go lubię.

Dodatkowo, co rzadko się zdarza, Parasol wygląda zjawiskowo zarówno w ciągu dnia, jak i w nocy, kiedy to przeistacza się w jedną wielką imprezownię. (No dobra, może nie widać tego na zdjęciach, ale uwierzcie mi, że zawsze jest tam kadżylion ludzi).


Koszt biletu na taras widokowy to 3 euro (koszt inwestycji w Metropol Parasol to zaledwie 90 milionów euro, zwróci się) w co wliczony jest drink w restauracji.
PS. Dziś w Sewilli jest zimno i mgła. Co się dzieje z tym światem??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz